Rozdział 1.
Rania
biegła przed siebie gorączkowo poprawiając chustę, która zsuwała
się lekko z jej głowy i ramion kiedy przeciskała się między
ludźmi. Starała się nie upuścić zawiniątka skrywanego pod
fałdami materiału, a jednocześnie nie zwracać na siebie zbytniej
uwagi tłumu.
Ulice o
tej porze były zawsze zatłoczone, a między obwoźnymi sprzedawcami
i straganami przemykała bezgłośnie policja obyczajowa. Jej głównym
zadaniem było pilnowanie pór modlitw i zapędzanie ludzi do
meczetu. Kiedy tylko dały się słyszeć pierwsze dźwięki
muezzina, w ruch szły policyjne laski uderzając ludzi po nogach,
lub stukając w składane stoliki handlarzy. Ale to nie jedyne
zajęcie policji. Cały czas bacznie obserwują ulice, zaułki i
place. Ich czujne oczy i uczy wyłapują każde niemoralne zachowania
i słowa. Ich przeszywający wzrok skanuje przemieszczających się
tłumnie ludzi, drążąc dziurę w ich duszach i umysłach,
eliminując niestandardowe, wyróżniające się jednostki.
Zwolniła
nieco kroku czując na sobie świdrujące spojrzenie kobiety w
granatowym, haftowanych hidżabie. Jej czujny wzrok sugerował, że
zachowanie Ranii odbiega od przyjętych standardów. Nie mając
lepszej wymówki, Rania podeszła do najbliższego straganu z
warzywami i jedną ręką wciąż ściskając pod ubraniem
zawiniątko, drugą ręką zaczęła nerwowo przerzucać pomidory i
mówić do siebie:
- Na
Allaha, już tak późno a ja nigdzie nie mogę dostać porządnych
pomidorów! Jak tu zrobić porządną zupę z takiej marnoty. Mąż
zaraz wróci z pracy, a ja nie będę miała co mu podać!
Wciąż
przeglądając warzywa, kątem oka zerknęła w stronę policjantki.
Kobieta jednak przestała ją obserwować i zerkała to na zegarek to
w stronę minaretu meczetu piątkowego, z którego lada chwile miał
zabrzmieć Azan. Wykorzystując chwilę nieuwagi policjantki, Rania
odłożyła pomidor, który trzymała akurat w dłoni i szybkim
krokiem zaczęła przemieszczać się w stronę domu.
Kiedy
otwierała drzwi mieszkania jej uszu dobiegł dźwięczny głos
muezzina, wzywającego wiernych na popołudniową modlitwę.
Komentarze
Prześlij komentarz